Od Biur

Home office

Pozostałe

Czy motyle są niebezpieczne dla zwiedzających motylarnię?

Czy motyle są niebezpieczne dla zwiedzających motylarnię?

Wpadliśmy nad morze dosłownie na jeden dzień, żeby choć przez chwilę poczuć piasek pod stopami. Wracając z Jastrzębiej Góry, rzucił nam się w oczy szyld Motylarni. Decyzja zapadła w sekundę: „Wchodzimy, dzieciaki będą miały frajdę!”. Byłam ja, moje dwie córki i chrześniak. I choć miejsce jest jedną z większych tego typu atrakcji w kraju, to nasza wizyta była krótką, ale bardzo pouczającą lekcją.

Zanim weszliśmy, chrześniak zapytał z powagą: „Ciociu, a czy one są niebezpieczne?”. Oczywiście, że nie są. Choć to egzotyczne motyle, to nie nie gryzą, nie żądlą i w zasadzie ludzie są dla nich mało interesujący, dopóki nie pomylą ich z wielkim, kolorowym kwiatem. Jednak życie szybko zweryfikowało nasze plany. Moja młodsza córka, która na co dzień panikuje na widok jakiegokolwiek robaka, po wejściu do środka zamarła.

Ważna lekcja dla rodziców:  Jeśli Wasze dziecko boi się latających owadów, Motylarnia nie będzie dla niego magiczną krainą, tylko torem przeszkód. Motyle latają tam zupełnie swobodnie, czasem śmigają tuż przy twarzy albo lądują na ramieniu bez ostrzeżenia. Dla mnie to było niesamowite, ale dla dziecka z lękiem przed owadami – czysty stres. Zamiast podziwiać błękitne skrzydła Morpho, spędziłam połowę czasu na uspokajaniu małej, że ten „potwór” wielkości dłoni naprawdę nie chce jej zrobić krzywdy.

Co warto wiedzieć przed spontanicznym wejściem?

  • To nie jest zabawa dla każdego: Choć motyle są łagodne jak baranki, ich rozmiar i nieprzewidywalność lotu mogą wystraszyć wrażliwe maluchy.
  • Wilgotność: Wpadliśmy tam prosto z klimatyzowanego auta. Szok termiczny był spory. W środku jest parno i duszno, co przy zestresowanym dziecku tylko potęguje dyskomfort.
  • Egzotyka na żywo: Z perspektywy mojego chrześniaka, który owadów się nie boi, było fantastycznie. Zobaczył gatunki, których w Polsce w życiu by nie spotkał, i był zachwycony tym, że mógł im się przyjrzeć z bliska. Nawet nie zliczę, ile pięknych zdjęć zrobiliśmy.

Moja ocena? Miejsce jest unikalne i warto je odwiedzić, wracając z plaży, bo to świetna odskocznia od morskich fal. Jednak moja rada jest taka: zanim kupicie bilety, upewnijcie się, że Wasze pociechy faktycznie lubią bliski kontakt z naturą. My wyszliśmy z mieszanymi uczuciami – ja z zachwytem nad kolorami, a córka z ulgą, że jesteśmy już na parkingu. Jeśli macie w domu małego entomologa, będzie w siódmym niebie. Jeśli macie kogoś, kto ucieka przed osą – zastanówcie się dwa razy.

Na koniec jeszcze jedna obserwacja z cyklu „mądry rodzic po szkodzie”. Jeśli chcecie, żeby motyle omijały Wasze lękliwe dzieci szerokim łukiem, ubierzcie je w stonowane barwy. Moja córka miała na sobie jaskrawą, żółtą koszulkę i dla motyli była po prostu gigantycznym, chodzącym kwiatem. To, co dla nas było okazją do zrobienia fenomenalnych zdjęć, dla niej oznaczało „atak” kolorowych skrzydeł, które lądowały na ramionach co kilka minut. Z kolei chrześniak w szarym t-shircie musiał się nieźle nagimnastykować, żeby jakikolwiek okaz zechciał go zaszczycić swoją obecnością. Ta subtelna gra kolorów ubrań może kompletnie zmienić dynamikę wizyty – od zachwytu po lekką panikę, więc warto wziąć to pod uwagę jeszcze przed wyjściem z samochodu na parking.

O autorze